Nie urodziłem się mówcą
Historia, która zmieniła sposób, w jaki myślę o przekonywaniu ludzi
W 2008 roku prowadziłem moje pierwsze szkolenie dla grupy menedżerów średniego szczebla w jednej z warszawskich korporacji. Przygotowywałem się dwa tygodnie. Miałem slajdy. Miałem przykłady. Byłem pewny, że wiem, o czym mówię.
Po dwudziestu minutach zauważyłem, że jedna osoba sprawdza telefon. Po kolejnych dziesięciu – już trzy osoby. Pod koniec pierwszej godziny cała sala wyglądała, jakby chciała być gdziekolwiek indziej. Nie dlatego, że treść była słaba. Dlatego, że ja mówiłem jak podręcznik.
Tamtego wieczoru zrozumiałem coś fundamentalnego: ludzie nie uczą się od ekspertów. Uczą się od tych, którzy potrafią pokazać im drogę. A pokazanie drogi to coś zupełnie innego niż opowiadanie o niej.
Kilka prób i błędów później
Przez kolejne lata testowałem różne metody. Jedne sprawdziły się natychmiast. Inne musiałem odrzucić po kilku sesjach. Ale jedno było pewne – ludzie reagowali nie na to, co mówiłem, ale na to, jak to strukturyzowałem.
Nie chodziło o dobrą dykcję. Nie chodziło o pewność siebie. Chodziło o to, że najpierw budowałem napięcie, potem wprowadzałem kontrast, a na końcu dawałem narzędzie, które każdy mógł natychmiast zastosować.
Jak powstało quiet-saga
Nazwa przyszła z poczucia, że najsilniejsze przekonanie nie krzyczy. Nie narzuca się. Po prostu istnieje – i z czasem przekształca sposób myślenia słuchacza. Jak saga, która rozwija się w rozdziałach, nie w jednym uderzeniu.
Zacząłem pracować z pierwszymi klientami w 2014 roku. Głównie indywidualny coaching. Z czasem zaczęły pojawiać się większe grupy – firmy, które chciały, żeby ich liderzy mówili lepiej. Nie głośniej. Lepiej.
Dzisiaj pracujemy zarówno z pojedynczymi osobami, jak i z całymi zespołami. Różnica w podejściu jest jedna: nigdy nie zakładamy, że wszyscy uczą się tak samo. Dla jednych kluczowe jest zrozumienie psychologii słuchacza. Dla innych – techniki oddechowe, które pozwalają kontrolować tempo mowy. Dla jeszcze innych – praca nad strukturą argumentu.
"Nie myślałem, że szkolenie z retoryki może być tak praktyczne. Ćwiczyliśmy konkretne sytuacje z mojej pracy – od trudnych rozmów z zarządem po prezentacje przed klientami. I to działało."
— Piotr, product manager
Kto prowadzi szkolenia
Jestem Marek. Przed założeniem quiet-saga pracowałem jako konsultant biznesowy, głównie w obszarze strategii komunikacji. Widziałem dziesiątki prezentacji, które miały wszystko – dobrą treść, dane, analizy – ale nie przekonywały nikogo.
Z czasem zacząłem analizować wzorce. Czytałem klasyczne teksty o retoryce. Studiowałem współczesne badania z zakresu psychologii poznawczej. Nagrywałem setki godzin rozmów, żeby zobaczyć, co sprawia, że niektóre wypowiedzi zostają w pamięci, a inne giną w ciągu minuty.
Dzisiaj pomagam innym robić to samo – ale bez konieczności spędzania dziesięciu lat na eksperymentach. Bo nie trzeba zaczynać od zera. Trzeba tylko wiedzieć, które techniki działają.
Dla kogo pracujemy
Nasi klienci to menedżerowie, prawnicy, przedsiębiorcy, nauczyciele, trenerzy, konsultanci. Wszyscy mają jedno wspólne: muszą przekonywać ludzi do swoich idei. I wiedzą, że obecny sposób mówienia ich ogranicza.
Niektórzy przychodzą, bo mają konkretny cel – ważną prezentację za miesiąc, rozmowę z inwestorem, wystąpienie przed zarządem. Inni po prostu czują, że ich pomysły giną w szumie, bo nie potrafią ich odpowiednio zaprezentować.
Niezależnie od powodu – zaczynamy zawsze od tego samego: od nagrania i analizy. Bo dopóki nie usłyszysz siebie z zewnątrz, nie zobaczysz, co naprawdę wymaga zmiany.
Nasza filozofia pracy
Nie ma uniwersalnego stylu mówienia. Nie ma "poprawnego" sposobu prowadzenia rozmowy. Ale są wzorce, które działają – i można je nauczyć.
Nie obiecujemy, że po tygodniu staniesz się mistrzem retoryki. Ale obiecujemy, że dostaniesz narzędzia, które możesz stosować od razu – i które za każdym razem, gdy ich użyjesz, będą działać lepiej.
Porozmawiajmy o twojej sytuacji
Napisz. Opowiedz, co chcesz zmienić w swojej komunikacji. Zobaczymy, czy możemy pomóc.
Kontakt